BrandInfo

pokonaj długi

Czterech dłużników: Karolina (27 lat, mężatka, bez dzieci), Mariusz (25-letni świeżo upieczony absolwent politechniki), małżeństwo: Agnieszka (60 lat) i Franciszek (67 lat). Trzy różnie historie. Wniosek jeden: dumę, honor i wstyd trzeba schować głęboko do kieszeni i w porę wyznać rodzinie, że popadło się w długi. Inaczej można wpaść w spiralę zadłużenia, a dodatkowo przegrać zaufanie najbliższych, przekreślić małżeństwo i stracić mieszkanie. O skutkach zbyt długiego milczenia przekonali się nasi bohaterowie. Jedni mniej, inni bardziej boleśnie.

>> Karolina (27 lat) ukrywała przed mężem długi przez blisko trzy lata. Kłamstwo skończyło się na terapii u psychologa, a małżeństwo o mało się nie rozpadło. – Byliśmy z mężem tuż przed ślubem, kiedy zostałam oskarżona w pracy o kradzież 7 tys. zł. Ówczesny szef zagroził mi, że jeśli nie zwrócę tej kwoty, zwolni mnie dyscyplinarnie i spali mi dalszą zawodową ścieżkę. Powiedział, że odnajdzie mnie w każdej nowej pracy i powie o kradzieży. Nie ukradłam tych pieniędzy, ale bałam się, że ktoś przyczepi mi łatę złodziejki. Przyszłemu mężowi nie powiedziałam o tej sytuacji ze wstydu. Wzięłam kredyt, licząc, że jakoś uporam się ze spłatą długu za plecami męża. Niestety okazało się, że długi to jakiś koszmar, a ich spłata spędza sen z powiek – mówi Karolina. – Przez moment nie miałam pracy, więc pożyczałam od siostry na raty, choć jej mówiłam, że to na życie. Potem dostałam pracę i żeby spokojnie spłacać raty, zaniżyłam kwotę wynagrodzenia. Mąż wiedział, że zarabiam o kilkaset złotych mniej. W tym samym czasie siostra miała cięcia w pracy, była w nieciekawej sytuacji finansowej, więc tym razem to ona poprosiła mnie o wsparcie. Musiałam za plecami męża jednocześnie płacić ratę i oddawać pieniądze siostrze. Sprawa wymknęła się spod kontroli. Długi zaczęły mnie przerastać. Zaczynałam zalegać z ratami, czasem ktoś dzwonił do mnie z banku, aż przyszło pismo. Trafiło w ręce męża – opowiada. Para była bliska rozwodu. I nie chodziło o pieniądze, ale o trwające od kilku lat kłamstwo. Zaufanie pomogła odbudować terapia małżeńska, a długi zostały spłacone z oszczędności.

>> Mariusz (25 lat) stracił właśnie mieszkanie po rodzicach. W czasie gdy studiował, otrzymywał rentę po zmarłym ojcu. Zamiast żyć oszczędnie, opłacać czynsz, rachunki, a pozostałą kwotę odkładać na wypadek, gdyby nie znalazł pracy tuż po studiach (wraz z zakończeniem nauki pieniądze już mu nie przysługiwały), prowadził tzw. studenckie życie. – Lubiłem iść na imprezę i zaszaleć, zaszastać kasą, zaszpanować – mówi. Początkowo nie płacił czynszu, potem rachunków za światło i telefon. – To był moment, kiedy mogłem jeszcze zapukać do drzwi wuja. Pewnie byłby wściekły, gdybym przyszedł z tymi wszystkimi nieopłaconymi fakturami, ale by mi pomógł je opłacić – mówi. Niestety, Mariusz postanowił sam spłacić długi i „odkuć się” na grach hazardowych. Dziś ma tytuł inżyniera, pracę, ale właśnie za długi stracił mieszkanie. Wynajmuje pokój w studenckim mieszkaniu. Poszedł na terapię, aby leczyć się z uzależnienia.

>> Agnieszka (60 lat) i Franciszek (67 lat) po roku samodzielnych prób w spłacie pożyczki poprosili o pomoc dzieci. – Mamy jedną emeryturę, bo żona całe życie opiekowała się dziećmi. Pieniądze nie są duże, ale zwykle wystarczają na opłaty i skromne zakupy spożywcze. Jeśli jednak jedno z nas musi kupić buty na zimę, kurtkę albo któreś się rozchoruje i trzeba iść do apteki po leki, jesteśmy na minusie. Pewnego miesiąca spadło na nas wyrównanie za sezon grzewczy (rekordowo wysokie), żona się rozchorowała, a spółdzielnia zdecydowała, że musi wymienić liczniki. Zdecydowaliśmy się na wzięcie szybkiej pożyczki. Wtedy nas uratowała, ale przez kolejny rok była kulą u nogi. Bywały miesiące, że brakowało na chleb na kilka dni przed przelewem – opowiada Franciszek i dodaje: – Nie chcieliśmy przyznać się dzieciom, że jesteśmy takimi dziadami. W końcu pękli. Powiedzieli bliskim, jak jest. – Do spłaty został nam jeszcze rok pożyczki, ale dzieci wzięły ją na siebie – mówi Franciszek. – W styczniu płaci Janek, w lutym Grażyna, a w marcu Krzysztof. I potem od nowa.

Do naszych bohaterów dotarliśmy pocztą pantoflową. Karolina na rozmowę zgodziła się chętnie, bo jest na etapie ostrzegania ludzi przez zadłużaniem się za plecami bliskich. Zależało jej na anonimowości ze względu na nowego pracodawcę. Choć minęły lata, wciąż boi się oskarżeń o kradzież. Mariusz rozmowę traktował jako element terapii. Chłopak liczy jednak, że kiedy rozliczy się z przeszłością i wyjdzie z uzależnienia nie będzie już o niej mówić. Chce wymazać z pamięci noce spędzone w kasynie, długi i upokorzenie związane ze stratą mieszkania. Agnieszka i Franciszek prawie pogodzili się z tym, że czasem trzeba schować honor do kieszeni i poprosić o pomoc. Wciąż jednak starają się, aby ich tajemnica nie wyszła poza krąg zaufanych ludzi.

Jak dziś podchodzą do pożyczania pieniędzy? Karolina uważa, że jeśli chcieliby kupić coś na kredyt razem z mężem, nie będą mieli kłopotów ze spłatą. Na razie jednak nie planują się zadłużać. Mariusz ze względu na uzależnienie uczy się skromnego życia, musi się utrzymać z tego co zarobi. Agnieszka i Franciszek obiecali dzieciom, że w razie kłopotów finansowych zapukają do ich drzwi.

przeczytaj cały artykuł "Pokonaj barierę wstydu i pokonaj długi"

Informacje o plikach cookie Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...